Punktualnie zjawiam się u Pauliny, koleżanki z osiedla, która jest Mamą słodkiej Zuzi, która to tego dnia ma swoje małe święto, wiadomo jakie - Chrzest.
Oczywiście nie byłbym to ja, gdybym nie pomylił mieszkania, więc cały spięty pukam do mieszkania w nadziei, że otworzy mi je Paulina, bądź ktoś z rodziny, ubrany na wizytowo, z racji zaszczytnego dnia.
Otworzyła mi starsza babcia w pampersie, której 3-4 krotnie tłumaczyłem, że chyba się pomyliłem i szukam Pauliny.
W końcu się dowiedziałem, że Koleżanka mieszka na przeciwko :)
Udało się dotrzeć na miejsce;]
Oto co udało mi się zarejestrować.
Nie do końca jestem zadowolony z fotek. Mogłem to zrobić jednak lepiej. Może to pierwsza trema mnie dopadła? Mam nadzieję, że tak...
Dzięki Paulina za możliwość popstrykania Małej i powodzenia ;)





















































